Trawy atrakcyjne wczesną wiosną

Początek sezonu w ogrodzie zawsze kojarzył mi się z gorączkowym poszukiwaniem pierwszych oznak wiosny. Chyba na żadną porę roku nie czekamy tak jak na nią!
Znudzeni nijakimi widokami zza okien, bowiem śnieżne zimy coraz częściej nas już nie dotyczą, szukamy skrawków energetycznej zieleni, nie wspominając już o innych kolorach.
Kiedy na powierzchni naszych burych rabat pojawiają się więc pierwsze rośliny cebulowe, nie posiadamy się z radości!

A przecież nie musi być tak (nawet nie powinno), że oswajamy się z pewnego rodzaju rytuałem, że na zimę wszystko zasycha, a po zimie długo potem nic nie ma.
Rozmawiając z klientami, często spotykam się z przeświadczeniem, że trawy żółkną i zasychają, a potem trzeba długo na nie czekać i przestrzeń zieje pustką.
To nieprawda, mamy wiele dostępnych roślin (traw!), które tę pustkę skutecznie wypełnią, a nawet pokażą nam nieco koloru :)



Pierwszą grupą, którą warto poznać bliżej to trawy zimozielone.
Określenie to było w pełni adekwatne kilka lat temu, kiedy mogliśmy liczyć na puchową kołderkę pomagającą roślinom przetrwać duże spadki temperatur. Teraz niestety mrozy nie zawsze idą w parze z opadami śniegu, nasze zimy częściej raczą nas dodatnimi temparaturami z opadami deszczy. W takich warunkach niektóre trawy z definicji zimozielone, nie do końca nimi są i na wiosnę musimy sami ocenić w jakiej kondycji są po zimie. Z zasady nie ścinamy roślin zimozielonych, więc jeśli zima była śnieżna lub łagodna jak dzieje się to ostatnio, można je "wyczesać", jak np. kostrzewy czy turzyce nowozelandzkie, albo poprzycinać końcówki - ja tak robię np. z kosmatkami czy turzycami japońskimi. Ale to wcale nie oznacza, że ścięcie ich po zimie jest jakimś niewłaściwym zabiegiem.


Trawy zimozielona najczęściej mają skórzaste liście, które znoszą anomalia pogodowe i zachowują, no może nieco przygaszoną, ale jednak zieloną kolorystykę.
Im są wyższe, tym skala strat po zimie może być większa, ale te niższe, przyjmijmy do 30-40 cm wysokości są naprawdę OK.

Do traw, które mimo różnych zawirowań, zachwują walory należą niewątpliwie wspomniane już kosmatki oraz seslerie.
Bardzo lubię obie grupy, tym bardziej, że ich wygląd po zimie na ogól nie budzi większych zastrzeżeń i mają masę zastosowań.
Dodatkowo są nadal mało popularne i rzadko wybierane przez projektantów, zatem sadząc je w naszym ogrodzie mamy szansę na uzyskanie oryginalnego efektu.

Najpopularniejsza wśród kosmatek jest kosmatka olbrzymia (Luzula sylvatica), z której wyselekcjonowano wiele odmian, od zielonych ('Tauernnpass', 'Bromel' czy wysoka 'Starmaker'), poprzez formy z jasnym obrzeżeniem ('Marginata'), do żółtolistnych odmian ('Wintergold' bądź nową w Polsce 'Solar Flair', którą nadal testujemy).
Osobiście chętnie proponują niską, kulistą kosmatkę orzęsioną (Luzula pilosa), którą często spotykamy podczas spaceru po lesie, nie mając świadomości, że może wnieść fajny efekt do np. cienistej rabaty. Mam na myśli nie tylko ją, ale także jej odmianę o krótkich liściach - 'Igel'.

U seslerii odmian jeszcze się nie doczekaliśmy, nie mniej mamy do wyboru kilka gatunków różniących się od siebie wielkością, kolorystyką czy wreszcie kwiatostanem.
Pierwszą wartą polecenia jest wcześnie kwitnącą, tak naprawdę zapowiadająca wiosnę - sesleria Heufflera (Sesleria heufleriana). Jej kwiatostany wyglądają jak bardzo ciemne kotki sterczące nad niewysoką kępą liści.
Drugą seslerią, która rewelacyjnie sprawdza się jako całoroczny akcent jest dwukolorowa sesleria skalna (Sesleria caerulea). Liście są pudrowo niebieskie i mają zielony rewers, przez co kępa wygląda na bardziej "mięsistą", z powodzeniem zastępuje popularne kostrzewy, zwłaszcza w miejscach w których kostrzewy mają problem z utrzymaniem kolorystyki z racji zacienienia.
Ostatnio modna stała się także sesleria jesienna (Sesleria autumnalis), zwłaszcze w zestawieniach z kontrastującymi bylinami, ale co do jej pozimowej kondycji i kolorystyki na razie nie jestem do końca przekonana.


Dodać należy jeszcze, że zimozielone trawy wcale nie muszą być niskie!
Choć na pewno są bardzo ważne jako rośliny pierwszego planu, to jednak mamy również możliwość uzyskania z nich zielonego akcentu o całkiem pokaźnych rozmaiarach.
Taką możliwość dadzą nam bambusy, a zwłaszcza dwa najpopularniejsze kępowe gatunki - Fargesia murielae i Fargesia nitida, które w naszych warunkach utrzymują liście także w czasie zimy.
Nie musimy naszych ogrodów obsadzać ciężkimi tujami czy iglakami, bambusy są świetną alternatywą.
Fakt, że nie należą do najtańszych rośłin i fakt, że na efekt trzeba poczekać około 3-4 lat, ale efekt... Murowany!

 
Drugą, bardzo potrzebną i ważną grupą traw są rośliny, które bardzo wcześnie podejmują wegetację.

Na ogół nie doceniamy tego bo okres ich krasy przypada na poczatek bądź połowę lata, ale fakt, że już od przełomu marca i kwietnia coś zaczyna "sterczeć" na naszych rabatach jest nieoceniony.
I tutaj mamy całkiem spore zaplecze traw.
Grupując je pod względem wysokości, w gronie tych najniższych na uwagę zasługują na pewno niskie turzyce, jak np. miniaturowa turzyca palmowa, która już w tym roku zaczęła kiełkowanie (Carex muskingumensis 'Little Midge'), turzyca biała (Carex alba), turzyca ptasie łapki (Carex ornithopoda 'Variegata') czy tworząca biały, mięciutki dywanik kłosówka (Holcus mollis 'White Fog').

W przedziale średniej wielkości traw prym wiodą przede wszystkim śmiałki (Deschampsia ceaspitosa), których zielone jeże bardzo szybko zaczynają wypełniać przestrzeń na rabatach.
Niedocenionym w tej grupie jest intensywnie żółty wyczyniec (Alopecurus pratensis 'Aureovariegatus') czy pięknie kwitnąca drżączka (Briza media), już nie tylko w zielonej tonacji, ale również w paskowanej odmianie (Briza media 'Russels'). Od tego sezonu do sprzedaży wprowadziny nową odmianę o wdzięcznej nazwie 'Golden Bee'.
Moją ulubioną trawą, która praktycznie w ogóle nie jest znana i rzadko spotyka się ją w ogrodach jest soczyście zielona kłosownica (Brachypodium sylvaticum). Uwielbiam ją za jej z jednej strony bardzo uporządkowany pokrój i soczyście zielone liście, ale przy całej swej symertii i elegancji jest rośliną z tzw. pazurem ! :)

Jeśli w ogrodzie mamy potrzebę stworzenia jakiegoś parawanu czy żywopłotu, to na pewno nie można zapominać o trzcinnikach.
Używam go często także do podsadzania innych wysokich traw, które kiełkują znacznie później, np. pros czy miskantów. Trzcinniki mają tę przewagę, że oprócz wczesnego startu są mało wymagające i naprawdę żywotne, a poza tym każdy znajdzie coś dla siebie, od paskowanych na biało ('Avalanche', 'Overdam'), czy żółto ('Eldorado'), po soczystą zieleń - 'Waldenbuch' i absolutny lider do zadań wszelakich - 'Karl Förster'.


Jeśli lubicie nasadzenia w pojemnikach czy też substytutem ogrodu muszą być pojemniki na tarasie czy balkonie, warto pamiętać o trawach, które przezimują bez zabezpieczenia, dodatkowo wcześnie wystartują oraz szybko przyrosną.
Rewelacyjnie w pojemnikach sprawdza się przeklinana przez większość z powodu swej ekspanyswności pasiasta mozga w wersii zimnej-białej (Phalaris arundinacea 'Feesey') lub ciepłej - limonkowo-biało-zielonej (Phalaris arundinacea 'Luteopicta'). Testujemy w tej chwili żółtą odnmianę 'Artic Sun', która teoretycznie powinna utrzymać żółto-limonkową kolorystykę cały sezon.
Dla zapominalskich i mniej dbających o podlewanie polecam pięknie wypełniającą pojemniki, naszą rodzimą, intensywnie niebieską wydmuchrzycę (Leymus arenarius).


Dla ułatwienia wyboru traw, które wypełnią puste przestrzenie po bylinach lub odwrócą uwagę od bezlistnych krzewów, w sklepie wprowadziliśmy kategorię traw zimozielonych.


Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą!