O mrozoodporności i zimowaniu traw

Niewątpliwie najmniej komfortową porą roku dla wszystkich roślin, w tym i traw, jest zima.

Ostatnie dwa lata pokazały nam, że nie mamy powodów by obawiać się o odporność naszych ogrodów podczas "zimowych" miesięcy, ale trzeba być w gotowości bo nigdy nie wiadomo czym zostaniemy zaskoczeni...

Mrozoodporność, a właściwie zimoodporność to stan rośliny pozwalający na względnie bezpieczne przetrwanie niekorzystnych warunków klimatycznych.
Choć najczęściej wyznacznikiem jest temperatura, to jednak pojęcie mrozoodporności jest wypadkową wielu czynników, które wpływają na kondycję naszych traw. Nie bez znaczenia jest wiek rośliny, jej wielkość, stanowisko itp.
Generalnie wszystkie rośliny z naszej strefy klimatycznej są odporne z "natury", a więc zabezpieczać ich nie trzeba.
Musimy zatem znać albo pochodzenie kupowanej rośliny albo przypisaną jej strefę klimatyczną.

Dla ułatwienia nam życia, wiele lat temu opracowano tzw. strefy mrozoodporności dla każdego z kontynentów, czyli podzielono je na pasy - miejsca o zbliżonych, rocznych minimalnych temperaturach.
Następnie pogrupowano rośliny przydzielając je do odpowiednich stref.
Jak jest w Polsce?


Większa część kraju zalicza się do 6 strefy mrozoodporności, zachód, wybrzeże oraz okolice Poznania - 7 strefa, a Suwalszczyzna - 5.
Trawy o mrozoodporności 6 i niższej powinny zimować bez większych problemów, wyższa strefa wskazuje, że kupiliśmy rośliny podwyższonego ryzyka, o które trzeba przed zimą dodatkowo zadbać, jeśli chcemy je utrzymać w naszym ogrodzie.
Traw o mrozoodporności "na granicy", czyli z 7 strefy, lepiej nie sadzić jesienią, ponieważ mogą nie zdążyć ukorzenić się przed zimą. Takie zakupy lepiej zrobić wiosną, wówczas sadzonka ma dostatecznie dużo czasu aby przygotować się do zimowania w naszych wrednych zimowych warunkach :)
Można też przyjąć jako zasadę, że wszystkie trawy od 8 strefy mrozoodporności trzymamy w pojemnikach lub wykopujemy na zimę aby przechowywać je w pomieszczeniu do wiosny.

Jeśli zdecydujemy się na wprowadzenie wrażliwszych gatunków do naszego ogrodu, trzeba będzie je zabezpieczyć, np. okrywając.

Ale jak i kiedy?
Nie wyrywajmy się zbyt wcześnie z okrywaniem, nie ma sensu. O okryciu trzeba pomyśleć jeśli dobowa temperatura zaczyna oscylować wokół -10°C.

Dlaczego nie wcześniej?
Jesienne przymrozki powodują hartowanie się roślin. Traktowanie traw przez pewien czas niską temperaturą uruchamia skomplikowane procesy fizjologiczne, wskutek czego w komórkach rośliny dochodzi do m.in. obniżenia zawartości wody, co w znacznym stopniu przekłada się na ich odporność.
Poza tym zbyt wczesne okrywanie sprzyja rozwojowi grzybów pleśniowych, które mogą spowodować, że nasz wymuskana roślinka zgnije nie doczekawszy prawdziwych mrozów.

Czym okrywać?
Najlepiej byłoby wykorzystać do tego świeży, puszysty śnieg bo to doskonały izolator. Ale śnieg nie może być zbity i zlodowaciały bo rośliny się uduszą.
Można wykorzystać też torf, kompost lub inne materiały organiczne. Raczej nie liście, bo te zbijają się tworząc nieprzepuszczalny kożuch – lepiej wykorzystać gałązki drzew iglastych.
Z większymi roślinami się tak nie da, bo trudno zrobić 2 metrową zaspę wokół np. wysokiej lasecznicy czy bambusa. Te należałoby związać i okręcić białą agrowłókniną. Dlaczego nie czarną? Bo ciemna chłonie ciepło słoneczne, wytwarzają się znaczne różnice temperatur między dniem a nocą, co w konsekwencji prowadzi do rozhartowywania się roślin.
Jeśli z jakiś przyczyn nie da się okryć całych roślin, warto okryć choć bryłę korzeniową.
Po większych mrozach rośliny zimozielone należy podlać.

I to by była cała zimowa pielęgnacja traw.